Blog
Finał sezonu European Scooter Challenge 2026 – runda na torze Harz-Ring
VGU on tour – zamiast jeździć po mieście albo „znów do Czerska”, zamiast marudzić, że nigdzie nie jeździmy – pojechaliśmy jako groupies Polish Vespa Racing Team na finał sezonu. Trafiliśmy za naszą zachodnią granicę, do urokliwej Saksonii (nie pozdrawiamy mieszkańców w związku z ostatnimi wynikami wyborów). Początkowo mieliśmy zabrać skutery, jeździć po torze i okolicy, ale ostatecznie wybraliśmy się osobówką.
I tak już w piątkowy wieczór mogliśmy oglądać skutery z całej Europy. Poznaliśmy paru zawodników, podziwialiśmy konstrukcje wyścigówek i zaglądaliśmy do silników, podpatrywaliśmy różne patenty, próbowaliśmy zrozumieć, jak działa gaźnik Smartcarb (nie udało się). Przeszliśmy się też z chłopakami z PVRT po torze. Uczestnicząc w odprawie, uświadomiliśmy sobie, że wyścigi to nie jest po prostu pałowanie skuterów. Za każdym startem stoi strategia, analiza toru, dokładne zrozumienie, kiedy wrzucasz dwójkę, kiedy trójkę, gdzie i jak hamujesz, jaki powinien być kąt natarcia, na którym zakręcie wyprzedzasz, a gdzie blokujesz itd.
Dzień wyścigu rozpoczął się od prośby o pomoc przy ogarnianiu toru. Mieliśmy machać żółtymi flagami i pomagać tym, którzy nie dają rady sami wstać. Nasze instrukcje były „jasne”: „You go there with flag and if something is wrong, you do it right – your safety is important”. Coś chyba skumaliśmy i nawet trochę pobiegliśmy. Ushi nawet subtelnie wyciągał Igora, któremu noga utknęła między kierą a legshieldem.
A wszystkie wyścigi oglądaliśmy z samego środka toru, z odległości paru metrów. Było to niesamowite! Jako dyżurni nie mogliśmy za bardzo dopingować, ale czujnie śledziliśmy reprezentantów PVRT. A było co oglądać: walki, wyprzedzania i wywrotki. Z wielką przyjemnością oglądaliśmy pojedynek Igora z Egig Team (IT) i Maximem (FR), pościg Witka za Leo (DE) i Stoffim (A), piękne wyprzedzanie Tamula i Romka oraz walkę Mateusza o podium w K6. Trochę nam szczęki opadły, oglądając, co można zrobić ze skuterem, jak blisko można jechać obok przeciwnika i jak bardzo można naginać prawa grawitacji.
Po wyścigach standardowo – wręczenie nagród, podium, lanie szampanem.
To, co chyba najbardziej nas uderzyło, to fakt, że mogliśmy wejść w bardzo zgraną, międzynarodową społeczność fascynatów, czy wręcz fanatyków tego sportu. Fajnie oglądać, jak ludzie znający się od lat rywalizują w duchu fair play. Ostro na torze, ale po wyścigu, z browarem w ręku, wspólnie omawiają swoje poczynania – na wesoło.
Możliwe, że w przyszłym roku odbędzie się runda wyścigów ESC w Zielonej Górze i wtedy wszyscy będą mogli przyjechać i zobaczyć wyścigi na własne oczy! A naprawdę warto!
Gratulacje dla:
Igor – najlepszy czas!
Igor – drugie miejsce w K1 w tej rundzie i pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej ESC 2026
Witek – pierwsze miejsce w K5 NEO w tej rundzie
Tamul – pierwsze miejsce w K6 na koniec sezonu
Mateusz – 3. miejsce w K6 tego weekendu






